Kradzieże transformatorów

Sieci energetyczne doprowadzające prąd coraz częściej stają się łupem złodziei. Policja często nie tylko ujmuje pojedyncze osoby, które próbują ukraść części sieci, ale i rozpracowuje całe szajki wyspecjalizowane w tego typu kradzieżach.

Cennym łupem stają się także transformatory niskiego, a nawet wysokiego napięcia. Dlaczego jednak złodzieje decydują się na rozmontowywanie urządzeń elektrycznych mimo związanego z tym ryzyka? I na co się narażają?

Transformator cennym łupem

Demontażem transformatorów energetycznych zajmują się przede wszystkim szajki specjalizujące się w sprzedaży złomu. Cenne są tutaj metale kolorowe użyte do budowy tych specjalistycznych urządzeń – miedź oraz aluminium. Tego typu metale są bowiem drogie. Co ważne, z jednego transformatora złodzieje mogą pozyskać ogromne ilości elementów, które znakomicie nadają się jako surowiec wtórny. I właśnie zarobek najbardziej kusi złodziei, którzy wiele ryzykują kradnąc elementy infrastruktury elektrycznej. Do procederu przyczynia się również niewystarczająca wiedza właścicieli punktów skupu złomu. Dzięki temu złodzieje nie mają dużych trudności ze sprzedażą w ten sposób pozyskanych łupów.

Zysk z ogromnym ryzykiem

Części transformatora warte są często nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Złodzieje pozyskanych elementów oczywiście nie sprzedadzą za taką kwotę na złom. Jednak zarobek i tak jest duży. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że transformatory znajdują się najczęściej pod wysokim napięciem. Manipulowanie przy takim urządzeniu jest więc bardzo niebezpieczne. Rozmontowanie poszczególnych elementów i pozyskanie tych zbudowanych z aluminium czy miedzi wiąże się z ryzykiem porażenia przez prąd. Tego typu porażenie najczęściej kończy się śmiercią. Złodzieje działają więc nie tylko na szkodę firm zajmujących się przesyłem energii oraz osób, które korzystają na terenie transformatora z prądu, ale i narażają swoje zdrowie i życie.

Jakie skutki ma porażenie prądem?

Prąd o napięciu 220 V może stać się skutkiem śmiertelnego porażenia. Transformatory często podłączone są zaś do prądu wysokiego napięcia (7500-8000 V). Warto zwrócić uwagę na to, że w przypadku przepływu prądu o tak wysokim napięciu, porażenie może nastąpić nawet wtedy, gdy człowiek bezpośrednio nie dotknie konkretnego przewodu przez, który płynie prąd. Może nastąpić bowiem zjawisko łuku elektrycznego przebiegającego pomiędzy prądem, a człowiekiem bez kontaktu z przewodem elektrycznym. Temperatura może tutaj sięgnąć nawet 40 tysięcy stopni. Śmierć jest więc natychmiastowa. Ofiary porażenia prądem często umierają także wskutek zatrzymania procesu oddychania.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że dotknięcie przewodu przez, który płynie prąd o natężeniu 15-17 mA powoduje skurcz mięśni – w praktyce oznacza to, że porażony nie jest w stanie wypuścić z ręki przewodu. W przypadku natężenia rzędu 50 mA następuje skurcz mięśni oddechowych, zaś 1 A zatrzymuje akcję serca.
Osoby kradnące transformatory narażają się więc na ogromne ryzyko. I nawet znajomość podstaw elektryki często nie jest tutaj pomocna. Pracownicy elektrowni posiadają bowiem szereg specjalistycznego sprzętu i odpowiednie przeszkolenia. Często także na czas prac remontowych całkowicie wyłączany jest dopływ prądu do transformatora.

Autor:
SGB-SMIT Transformers Polska
Al. 1-go Maja 87
90-755 Łódź
www.sgb-smit.pl

Polecane artykuły

Dodaj komentarz