Dlaczego czytamy jedną książkę w roku?

Statystyczny Polak czyta jedną książkę w roku. Te smutne, ale prawdziwe dane nie znaczą jednak, że nie chcemy czytać. Powód? Książka nie jest tania. A gdy nie czytamy, to nasze słownictwo się zubaża.

Niedziela popołudnie, to czas, gdy często wybieramy się do galerii handlowej. Modelowa rodzina – żona ogląda ubrania, mąż gadżety elektroniczne, a dziecko zażywa kąpieli w basenie z piłeczkami. Po dokonaniu zakupów idą do restauracji, spożywają posiłek, by następnie wrócić do domu z torbą pełną zakupów i obejrzeć wspólnie telewizję. W alternatywnej rzeczywistości mąż, żona i dziecko wchodzą do księgarni. Każde wychodzi zadowolone z książką, a w domu wszyscy z wypiekami na twarzy emocjonują się czytając wspaniałe historie.

Dlaczego tak się nie dzieje?

Ceny książek w Polsce są astronomiczne. Znany wszystkim sklep z multimediami w galerii handlowej wydaje krocie na reklamę i czynsz za lokal. Za te luksusy płaci pieniędzmi z naszego portfela, a raczej portfela naiwnych, którzy przepłacają krocie za książki. Albo przestali czytać.

Co sprytniejsi, którzy nie mogli i nie chcieli zrezygnować z czytania przenieśli się do internetu. Tam nie ma marży, nie ma gigantycznych cen za reklamy i dlatego tam jest tania książka. Tak jak choćby na emulus.pl

Księgarnia internetowa może stworzyć doskonałe warunki, byśmy wrócili do regularnego czytania. Gdybyśmy chcieli czytać jedną książkę tygodniowo, to u giganta z galerii przez rok wydalibyśmy ponad 2500 zł! Natomiast tania księgarnia internetowa sprawi, że przez rok wydalibyśmy nawet pięc razy mniej! Należy od razu dodać, że te książki nie byłyby wcale gorsze. Tania książka to ta sama książka, którą kupimy w księgarni lub w galerii. Tyle, że bez dodatkowych, ukrytych opłat.

Nie należy walczyć więc z rodziną, która w niedzielę nie poluje na tanią książkę tylko na inne rzeczy. Wystarczy im powiedzieć, żeby spróbowali zamówić jakąś pozycję w księgarni internetowej.

W Polsce było już wiele różnych akcji i kampanii zachęcających, byśmy czytali książki. To jednak jest wyważanie otwartych drzwi. Natomiast te zamknięte to cena. Wszyscy powinni skupić się na apelach do polityków, by skasowali podatek za książki, a także do wydawców, by okiełznali swoje potrzeby finansowe w myśl zasady, że lepiej sprzedać taniej i więcej niż drożej i mniej.

Miejmy nadzieje, że tego typu apele nie będą wołaniem na puszczy, bo statystyka i tak już jest zła. A jeżeli książka nie będzie tania, to statystyka będzie jeszcze gorsza. Jeżeli nic się nie zmieni, to alternatywnie pozostaną tylko księgarnie internetowe, a te prawdziwe przestaną istnieć.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz