Co zamiast torebki i plecaka?

Latem często rezygnujemy z toreb i torebek noszony na ramieniu na rzecz plecaków. Zmianie tej sprzyja fakt, że więcej podróżujemy, spacerujemy, wyskakujemy za miasto i potrzebujemy mieć w zasięgu ręki przedmioty, które w torebce się zwyczajnie nie mieszczą. Ot, choćby wilgotne chusteczki, latarka, przekąski, coś do picia… – wszystko, co może się przydać na łonie natury. Plecak jest wygodniejszy, nie krępuje ruchów i umożliwia swobodne wędrowanie.

Weź mi schowaj

Jeśli letnie – a później też jesienne – wędrówki odbywacie w parach mieszanych albo z dziećmi, doskonale znacie tę sytuację: kobieta szykuje sobie plecak i pakuje do niego potrzebne rzeczy. SOBIE potrzebne. No, może jeszcze coś z myślą o dzieciach. To znaczy: z myślą o sobie muszącej zająć się tymi dziećmi, które upaprały się lodami, przewróciły i rozdarły spodnie, polały się marchewkowym sokiem.

I wtedy jak spod ziemi wyrasta ON – chłopak, mąż, partner.

Bierzesz torebkę?

Nie, plecak.

O, to fajnie, to weź mi schowaj… – zaczyna upychać do naszego plecaka swój portfel, dokumenty, klucze, telefon. Jucznego osła sobie znalazł. Dość. Trzeba przeładować bagaże: dzieciom nie zaszkodzą małe plecaczki, a twojemu facetowi – nerka.

Kup pan nerkę

Nie, nie mam na myśli wersji wycinania organów nachalnemu egzemplarzowi. Chodzi o niewielką saszetkę przypinaną do paska od spodni (często nawet za ten pasek służącą!). Nerka to doskonałe rozwiązanie: masz przy sobie wszystko, co ważne; zawsze pod ręką, zawsze w zasięgu wzroku. Nerka może mieć jedną dużą kieszeń, ale może też składać się z wielu małych kieszonek, które ułatwiają segregację drobiazgów.

Oczywiście to gadżet nie tylko dla mężczyzn. Wersje damskie bywają bardzo zdobne, efektowne, designerskie. Odpowiednio dobrane mogą stanowić rewelacyjny dodatek do stroju – jak apaszka czy biżuteria. Wszystko zależy od poczucia smaku: można potraktować nerkowatą saszetkę wyłącznie jako ułatwienie sobie życia, można – jako element stylizacji.

I jeszcze jedno: nerka nie musi być noszona z tyłu. Nie musi i raczej nie bywa: bezpieczniej mieć ją na widoku, czyli brzuchu. Zwłaszcza, kiedy znajdujemy się w tłumie.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz